wtorek, 27 maja 2014

Prolog

Otworzyłam oczy. Wokół mnie panowała ciemność. Poszukałam ręką telefonu, znalazłam go w staniku. Dobrze, że "pijana ja" wie gdzie ma go chować. Zerknęłam na świecący już ekran. Przetarłam oczy nie dowierzając w to co przed chwilą ujrzałam. Zegarek w telefonie pokazywał 3 p.m., 5 nieodebranych połączeń od przyjaciółki, 16 od rodziców, 3 sms od siostry i 1 od chłopaka. Acha dzieny Philip, że tak martwisz się o swoją dziewczynę.
***
Zbiegałam po schodach, potrącając ludzi. W tym momencie nie chciałam na nikogo patrzeć. Jak on mógł to zrobić. Myślałam, że łączy nas coś magicznego.. Jak mogłam się tak pomylić.
***

No tak.. byłą dziewczynę. Włączyłam latarkę i świeciłam w każdą stronę. Albo mi się wydaje albo jestem w jakimś schowku? Co? Zauważyłam klamkę i delikatnie pchnęłam. Nic nie dało. Dlaczego zawsze w takich głupich sytuacjach nie ma przy mnie Alex? Pchnęłam jeszcze raz drzwi najmocniej jak potrafiłam. Nie otworzyły się, raczej wyrwały z nawiasów przez co wylądowałam na podłodze w obcym przedpokoju.
-Gdzie ja kurwa jestem?- Poprawiłam szorty i wsadziłam bluzkę w spodnie. Podniosłam wzrok i ujrzałam przystojnego bruneta z seksownymi tatuażami na rękach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz